czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział 15

Ślub i spełnienie marzeń



Za oknem wiał wiatr i zrywał wszystkie liście z drzew, kiedy w kuchni przesiadywała pewna rodzina budząca się przy gorącej herbacie. Nagle zerwała się z miejsca Hinata odstawiając kubek z swoją zieloną herbatą:
 - Naruto-kun, wiesz co? Mam najnowsze informacje odnośnie Sasuke i Sakury otóż…
 - Otóż?  - Zainteresował się Blond włosy przerywając jej i biorąc łyk czerwonej herbaty.
 - Zerwali! – odpowiedziała granatowłosa dziewczyna, a Naruto słysząc to prawie się zakrztusił napojem. Kiedy już uspokoił oddech odezwał się chrapliwym głosem:
 - Jak to? … Przecież ona, dla niego to by się nawet zabiła… - Naruto patrząc się na nią, zaczął ponaglać ręką, by kontynuowała.
 - Tak, ale zrozumiała, że go nie kocha! – Powiedziała białooka i stwierdziła, że jeszcze chyba nigdy tak nie plotkowała.
 - Ach tak … i coś jeszcze? – Chłopak popadł w zadumę słuchając.
 - Tak! Mianowicie Sasuke-kun tak naprawdę kocha Akki-chan, a Sakura kocha Sai’a-kun! - Odpowiedziała podekscytowana, tymi informacjami ~hmm… muszę to zmienić~ stwierdziła w myślach i usiadła naprzeciwko blondyna.
 - Honto? (Naprawdę?) – Spytał niebieskooki z niedowierzaniem w oczach.
 - Hai! (Tak) – Potwierdziła dziewczyna.
            W końcu zjedli śniadanie, ubrali się i wyszli na ulicę, kiedy pogoda się już uspokoiła i wyjrzało słońce. Na ulicy było dość tłocznie, ludzie akurat podążali, lub wracali z pracy. Dzieci bawiły się w różne zabawy, a uczniowie szkoły ninja, ćwiczyli na pobliskich polach treningowych.
 - Naru-kun, gdzie idziemy? – Spytała Hinata po chwili ciszy.
 - Do Sasuke, zobaczymy co się tam u nich dzieje.
 - A więc chodźmy! Ikuzo!
 - Spokojnie Naru-kun, a właśnie, jak nazywali się twoi rodzice?
 - Kushina Uzumaki i Namikaze Minato, podobno bardzo jestem podobny do ojca z wyglądu, a charakter posiadam matki. Super prawda ?! I bardzo mi ich brakuje. Nawet nie wiesz jak.
 - Wiem – odpowiedziała i przytuliła się do ukochanego. Po chwili namysłu zaczęła go lekko głaskać po głowie, a chłopak przytulił się bardziej.
 - Wszystko będzie dobrze, a poza tym Hina-chan, nie powinnaś się zamartwiać, to źle działa na dziecko... dzieci.
 - Dobrze, już jestem spokojna – odpowiedziała, pocałowała go w usta, po czym ruszyli dalej do rezydencji Uchiha.

***
           
            Sasuke siedział przy stole zastanawiając się, czy zasługuje na jakąkolwiek kobietę ~Akki może i jest piękna, ale także ślicznie niebezpieczna. Ciekawe, co robi Yori? Jest taka lekko przyciszona odkąd Sakura wyprowadziła się stąd. Właściwie to chyba pójdę do niej zajrzeć i tak mamy mieć teraz trening~ Myślał w duchu. Gdy wszedł do jej pokoju, zobaczył dziewczynkę siedzącą przy oknie, robiącą origami z papieru, a dokładniej były to kwiaty. Jednego nawet wpięła sobie w włosy.
 - Yori, czas na trening.
 - Sekundka, tylko skończę ostatniego kwiatka – pisła zajęta swoją pracą.
 - Jasne, a potem zejdź na dół i pójdziemy do dojo (teren treningowy w środku domu) –odpowiedział ciepło Sasuke ~Cieszę się, że przynajmniej ze mną rozmawia~ pocieszył się w duchu i podchodząc bliżej do dziewczynki okazując zainteresowanie.
 - Dobrze! – odpowiedziała i nagle odwróciła się uśmiechnięta, pokazując Sasuke origami.
 - To dla Ciebie. – powiedziała wręczając kwiat.
 - Arigato Yori – odpowiedział trzymając prezent w rękach.
            Nagle rozległo się pukanie do drzwi, więc Sasuke zbiegł po schodach i otworzył:
 - Naruto! Hinata! Jak dawno was nie widziałem!
 - Cześć – opowiedział Naruto i wyciągnął jeden ze swoich ogonów w jego stronę. Czarnowłosy tak się zdziwił, że aż oparł się o ścianę, a akurat zeszła Yori.
 - Ohayo! Naruto-san! Hinata-san! To dla was! – zawołała i podarowała im kwiaty cała rozpromieniona.
 - Arigato – odpowiedzieli odwzajemniając uśmiech.
 - Są naprawdę śliczne – dodała po chwili Hinata. Dziewczynka wyszczerzyła swoje białe ząbki słysząc to.
 - Co tam słychać Sasuke-kun? – spytała z zaciekawieniem granatowłosa.
 - A jakoś, Emm … Hinata jesteś? – wydukał spoglądając na brzuch dziewczyny.
 - Tak, jestem w ciąży.
 - No to gratulacje, Naruto! Dobra robota! Hehe.
 - Tak, a jak tam u Ciebie? – spytał tym razem Naruto.
 - Ach, szkoda gadać! W każdym bądź razie mogło być gorzej! A właściwe to tworzycie jakiś nowy gatunek?
 - Hehe!  Nie, tylko jesteśmy półdemonami.
 - Hinata też ma lisa?
 - Ma tylko jego czakrę, choć może też i zarodek młodego lisa, nie mam pojęcia…
 - Acha, to teraz rozumiem, a ogony? Określona ich liczba świadczy o sile?!
 - Dokładnie! – zatwierdziła Hinata, machając swymi czterema ogonami.
 - Oh, Hinata, musisz trochę popracować, by dorównać Naruto.
 - Tak sądzisz? Brakuje mi tylko pięciu ogonów …
 - … Ach zapomniał bym, tu masz zaproszenie na nasz ślub – powiedział i podał kopertę Sasuke.
 - Emm … Sasuke, zostaniesz moim drużbą?
 - Jasne, że tak!
 - To super! Akki jest druhną!
 - Acha, ok!
 - No to pełna zgoda!


                                                   * * *
Niedziela
Ślub

Cała wioska zebrała się przed budynkiem Hokage, gdzie na szczycie stała Gondaime z Shizune trzymającą dość duży zwój. Tymczasem Hinata stała w przestronnym pokoju otoczona przyjaciółkami.
 - Hinata, to niesamowite, co osiągnęłaś! – stwierdziła Ino, która razem z Sakurą, Hanabi i innymi dziewczynami dopełniały jeszcze strój przyszłej pani Uzumaki. A tuż obok w sąsiedniej Sali był Naruto wraz z Sasuke Kibą i resztą chłopaków.
 - Rany, Naruto jak się czujesz? – spytał Sasuke
 - Jakbym miał iść na śmierć! W życiu nie przechodziłem takiego stresu, jak teraz… już wolałbym walczyć z Akatsuki! Mam nadzieję, że Hinata-chan nie zemdleje – uśmiechnął się sam do siebie – Aaa… to jakiś sen!
 - Nie, to rzeczywistość i sam do tego doprowadziłeś. Ciekawie wyglądasz w garniturze z tymi ogonami.
 - Dzięki, Hehe, a Sasuke? Masz obrączki? Prawda? – spytał już przewrażliwiony na wszystko blondyn.
 - Jasne, że tak – odpowiedział i pokazał je, a za chwilę znów schował.
 - Ok. Wszystko jest na swoich miejscach?
 - Tak – opowiedzieli wszyscy.
 - Dobra. Naruto musisz już iść i się ustawić, a ja idę z Tobą, przeżyjesz to, nie martw się!
 - Powiem ci to samo, gdy ty będziesz się żenić, obiecuję to!
            Pozbierali się i wyszli, by ustawić się przed wejściem na wielki balkon, skąd było widać całą wioskę. Gdy wychodzili, zobaczyli, że otwierają się drzwi z sąsiedniego pokoju. Wyszła z nich Hinata, gdy zobaczyła Naruto, zaczerwieniła się, ale zaraz się uśmiechnęła na co blondyn także się uśmiechnął i powiedział:
 - Chodź Hina-chan – przywołał ją do siebie, a ona nie zastanawiając się padła mu w objęcia, szczęśliwa. W końcu Hinata także powiedziała:
 - Chodźmy Naru-kun!
            Naruto się jeszcze tylko obrócił i spytał:
 - Sasuke, Akki, gotowi?
 - Jasne, że tak – odpowiedzieli zgodnie.
            Naruto znów odwrócił głowę i pociągnął Hinatę, ku nowemu, lepszemu życiu które zaraz miało się zacząć. Para powoli wyszła na balkon , gdzie powitani byli mnóstwem oklasków, gdy podeszli do 5 Hokage, ona jeszcze tylko spytała:
 - Jesteście gotowi?
            Oboje pokiwali głowami na znak, zrozumiawszy ich decyzję odwróciła się do wioski :
 - ZGROMADZENI, PRZYBYLIŚMY TUTAJ BY UDZIELIĆ ŚLUBU TEJ DWÓJCE, CZYLI HINACIE HYUGA I NARUTO UZUMAKIEMU. OD CHWILI ZAWARCIA ŚLUBU HINATA BĘDZIE NOSIĆ NAZWISKO MĘŻA I… - nagle Hinata jej przerwała, sama zwracając się do tłumu:
 - I CHCIAŁAMYBM, ABY  NEJI HYUGA OBJĄŁ STANOWISKO SPADKOBIERCY RODU HYUGA, TO TYLE ODE MNIE, proszę kontynuować… - skończyła, a miedzy ludźmi pojawiły się szepty.
 - NO DOBRA MOI DRODZY ZACZYNAMY! – Nastała cisza i odwróciła się w stronę pary. Sasuke podał obrączkę Naruto.
 - Czy ty Hinata Hyuga, bierzesz sobie za męża oto tutaj Naruto Uzumakiego i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że nie opuścisz go w miłości ani w chorobie póki śmierć was nie rozłączy?
 - Tak, obiecuję! – Wtem Naruto wsunął jej obrączkę na palec serdeczny i Sasuke podał drugą obrączkę Hinacie.
 - A ty Naruto Uzumaki, bierzesz tą oto kobietę Hinatę Uzumaki za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz nie opuścisz jej w miłości ani w chorobie póki śmierć was nie rozłączy?
 - Tak, obiecuję! – Wówczas Hinata wsunęła Naruto obrączkę .
 - A więc z nadanych mi przez siebie praw jako Hokage wioski ukrytej w liściach, oficjalnie informuję, że zostaliście mężem i żoną. Naruto możesz pocałować pannę młodą, lecz przed tym mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość. Otóż, Shizune! Podaj mi zwój!
 - Hai! – Czarnowłosa podała go jej i Tsunade z powrotem zajęła się przemową:
 - Naruto Uzumaki dzisiaj spełni się twoje największe marzenie! Od teraz staniesz się 6 Hokage wioski ukrytej w liściach! Konohagakurke! – Przemówiła po czym zdjęła kapelusz i nałożyła go na głowę Uzumakiego.
 - Gratuluje Naruto-kun – krzyknęła Hinata i pocałowała szczęśliwego blondasa.
            Nagle do Naruto doszło wszystko co się zdarzyło, na jego twarzy zakwitł uśmiech. Po czym odwrócił się do wioski i powiedział:
 - JATTA (Hura!) ARIGATO WAM, CAŁEJ WIOSCE Z CAŁEGO SERCA DZIĘKUJĘ, ŻE POMIMO KIM JESTEM DALIŚCIE MI SZANSĘ I USZANOWALIŚCIE MNIE. JESTEM PRZESZCZĘŚLIWY I TO WSZYSTKO DZIĘKI WAM WSZYSTKIM – Tu także zwrócił się do Hokage, Shizune, Hinaty, Kiby, Sasuke i wszystkich, którzy mu dzisiaj pomagali, byli przy nim. Wykrzyczał jeszcze tylko jedno słowo:
 - ARIGATO! – W końcu nie wytrzymał i się popłakał ze szczęścia, przytulając Hinatę, swoją nową i prawdziwą rodzinę!

      ****************************************************
Kolejna notka za nami :) Ja osobiście nie mogę się doczekać, aż już ogarnę wszystkie notki które były na poprzednim blogi i zacznę już zajmować się następnymi. Proszę, piszcie komentarze :) Klawiatura naprawdę nie gryzie ;)Mam nadzieję też, że podobał wam się nowy rozdział. Pozdrowionka dla wszystkich i do zobaczenia w następnym rozdziale :)

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 14

Małe wrzeszczące szczęścia


         Dziewczyna otarła pot z czoła, odgarnęła włosy i teraz wpatrywała się w czarnowłosego chłopaka. Szukała jak najdelikatniejszych słów, by opisać swe uczucia, sprawę, która w tym momencie nie cierpiała zwłoki. Nie mogła jednak wciąż uwierzyć w to, co zaraz powie temu, o którego tyle lat walczyła, a teraz? Po prostu go nie kocha! Jednak wybrała innego.
 - Sasuke-kun, ja już... Nie mogę znieść tego całego udawania, ja... Ja przez ten cały czas okłamywałam samą siebie i przede wszystkim Ciebie.... Zawsze myślałam, że to właśnie Ty.... Zawsze za Tobą biegałam, obserwowałam cię, szalałam za Tobą! Jednak teraz… ja… kocham kogo innego… – Po policzku Sakury zaczęły spływać łzy, a ręce jej drżały lecz mimo wszystko dalej kontynuowała:  ...Dzisiaj dużo myślałam nad swoim zachowaniem, uczuciami, które do ciebie żywię i żywiłam przez te wszystkie lata i... – Słowa ledwie przeciskały się jej przez gardło, to było jak plucie, miała już tego dość, bała się tylko powiedzieć ostatniej rzeczy, a jeszcze bała się reakcji ze strony chłopaka, zastanawiała się, co zrobi, gdy w końcu dowie się prawdy. Chciała się tego pozbyć, już to powiedzieć, więc kontynuowała: ...Sasuke, ja tak naprawdę.... Nie kocham Cię!
         Te słowa zawdzięczały w głowie Sasuke, nagle spadła na niego prawda jak grom z jasnego nieba i jeszcze usłyszał tylko:
 - Sasuke, proszę wybacz mi! – Teraz Sakurze łzy spływały po twarzy obwicie, bała się, że chłopak ją uderzy, była teraz taka bezsilna... W jednej sekundzie znienawidziła świat za wszystko, co jej zrobił los, który jest taki niesprawiedliwy wobec niej. W końcu usłyszała głos chłopaka:
 - Sakura, ja Ciebie też przepraszam, za te wszystkie lata. Przeze mnie tyle cierpiałaś, byłem egoistą, myślałem tyle o potędze, sile i Zemście, a nie zauważałem tej najważniejszej rzeczy, że zawsze próbowałaś mi pomóc, i że zawsze przy mnie byłaś. To raczej ja powinienem prosić Ciebie o przebaczenie, to ja jestem skończonym idiotą! Ale mimo wszystko wybaczam Ci! Musimy chyba na razie od siebie odpocząć, ale zostaniemy nadal przyjaciółmi? – Po tych słowach Sakura spojrzała na niego swymi zapłakanymi oczami i przytuliła się do niego.
 - Zgadzam się zostańmy na razie przyjaciółmi – Wyszeptała przez łzy, mimo wszystko była szczęśliwa, że to sobie wyjaśnili, poczuła dzięki temu wielką ulgę, a Sasuke dodał jej otuchy swoimi słowami, czy też załagodził trochę to wszystko.
- Skoro już wszystko sobie wyjaśniliśmy, czas chyba coś zjeść - pogłaskał ją po głowie i pomógł wstać.
- Też tak myślę Sasuke. To ty zawołaj Yori, a ja skończę robić śniadanie.
Sasuke ocierając łzy, które także popłynęły podczas tej rozmowy skierował się na górę do pokoju dziewczynki. Sakura zaś powróciła do robienia śniadania. Po pięciu minutach zszedł Sasuke z Yori na śniadanie. Gdy dziewczynka zobaczyła zapiekanki, od razu jedną porwała, ale zaraz się oparzyła w język i do jej oczu napłynęły łzy.
- Ała! – zachlubotała mała i poczuła głaskanie po głowie.
- Musisz się nauczyć cierpliwości Yori inaczej wszystko się tak skończy, bólem, a tego chyba nie chcemy, prawda? – powiedział to jej i uśmiechnął się życzliwie zaraz podając jej szklankę zimnego soku.
- Yori-chan, wyspałaś się, wszystko w porządku? – spytała Sakura podchodząc do niej i ją przytulając.
- Gdybym ne wsiela tej sapiekanki i nolmalnie mówila to by było dobse – po czym na jej twarzy zagościł uśmiech i wystawiła język śmiejąc się z tego jak mówiła.
- Yori, pamiętasz umowę? Zjedz sobie powoli a potem odśwież się, ubierz
i zejdź do mnie, będę czekał w dojo. Porozmawiamy i pójdziemy na pole treningowe, muszę cię dużo nauczyć – uśmiechnął się i usiadł biorąc zapiekankę nie zwracając uwagi iż jest świeża i sam również się oparzył.
- Dobrze – odpowiedziała dziewczynka, próbując się nie śmiać, lecz za chwilę gromkim śmiechem wybuchła Sakura.

* * *

 - Naruto-kun, NARUTO ! Obudź się, szybko! – szturchała blondyna śpiącego obok niej, zaniepokojona swoimi przeczuciami.
 - Co się stało? Hina-chan? – odparł śpiącym głosem przewracając się w jej stronę i przytulając się do jej piersi.
 - Matsuri, ona zaraz urodzi! – wypaliła granatowłosa, a chłopak jak oparzony nagle zerwał się z łóżka  i zaczął się ubierać.
- Szybko kochanie, pośpieszmy się ! – krzyknął nagle rzucając jej ubranie
i przepaskę, sam zakładając swoją.
Natychmiast udali się do szpitala, wybiegając z budynku. Trzymając się za ręce wpadli do szpitala i nie czekając poszukali porodówki, słysząc wrzaski wpadli na salę poczekalną, gdzie był zakaz wstępu i zobaczyli przez okienko już dziewczynę i siedzącym przy niej Gaarę.
 - Aaaah! – Krzyknęła dziewczyna.
 - Matsuri-chan, dasz radę – Wspierał ją Gaara trzymając za rękę. W końcu po kilku minutach na sali rozległ się płacz dziecka.
 - Kazekage-sama, to dziewczynka – zawołała pielęgniarka.
 - Matsuri-sama, musisz wytrzymać, została jeszcze trójka – znów zawołała kobieta.
 - WIEM! – Krzyknęła Matsuri.
 - No to dajesz kochanie - zmotywował ją Gaara.
 - Aaa...
Po następnych kilku minutach znów przyszło na świat kolejne dziecko.
 - To chłopiec – znów usłyszeli.
W końcu po godzinie urodziła pozostałą dwójkę. Już teraz maluszki były owinięte w milutkie i cieplutkie kocyki, chłopcy w niebieskie, a dziewczynki w różowe. Hinata i Naruto, także byli szczęśliwi. Blond włosy spojrzał na swoją ukochaną:
 - Hinata-chan, widzę, że trochę brzuszek urósł, heh – stwierdził niebieskooki, dopiero teraz zauważając różnicę.
 - Tak, pielęgniarka powiedziała, że to już miesiąc.
 - Naprawdę?
 - Tak, hihi – zaśmiała się uśmiechając.
 - Niesamowite – odwzajemnił uśmiech i pogładził brzuszek Hinaty.
W końcu do pomieszczenia wpuszczono Hinatę i Naruto, po uprzednim oglądnięciu ich ze wszystkich stron.
 - Matsuri, jak się czujesz? – Spytała Hinata.
 - Ledwo żyję. Naruto! Nie doprowadź jej do stanu czwórki dzieci naraz. Hinata, uwierz mi! Nie chciałabyś tego samego przeżyć czterokrotnie, uwierz mi, Oh, a jeszcze przy Twoim stanie Hinata, jestem ciekawa jak to wyjdzie.
 - Ja też, hehe, ciekawe, jakie będą te maluszki... – I tu pogładziła swój brzuszek.
 - Który miesiąc? – Spytała z ciekawością Matsuri.
 - Pierwszy.
 - To się ciesz, masz jeszcze osiem miesięcy do męczarni, ale także najszczęśliwszego dnia w życiu.
 - Wierzę ci na słowo, serio!
 - A gdzie Gaara? – spytała po chwili zauważając brak czerwonowłosego.
 - Dziewczyno! On przeżył go gorzej niż ja! Wygląda jak sam by urodził więcej dzieci ode mnie! Rany, rany...
Gdy tak rozmawiali w końcu wszedł Gaara z dwójką maluchów, a resztę niosła pielęgniarka. Chłopak jeszcze do końca nie potrafił uwierzyć w to co się stało.
 - Matsuri-sama, czas na karmienie!
 - Wiem, już czuję, jakby te zbiorniki na mleko miały zaraz wybuchnąć. Hehe!
Gdy pielęgniarka podała jej dziewczynkę, wzięła ją i ułożyła tak, aby jej
i dziecku było wygodnie, mała zaraz się przyczepiła i zaczęła ssać mleczko.
 - Matsuri? Mogę jedno wziąć na ręce?
 - Jasne, że tak – odpowiedziała i pielęgniarka podeszła z pozostałą dwójką
i dała jedno Hinacie, a drugie Naruto. Za bardzo nie wiedział jak je trzymać, ale pielęgniarka go poinstruowała, co i jak.
 - Naruto-kun, no to już masz mały trening przed swoimi dziećmi, Hihi – Stwierdziła Hinata, co poparła Matsuri, a Naruto jakby instynktownie owinął delikatnie dziecko ogonami. Co kilka minut temu zrobiła Hinata.
 - Ale słodko wyglądacie – stwierdziła rodzicielka, co znów tym razem poparła położna.
 - Tak mówisz? Nie mogę się doczekać mojej trójki, hehe – zaśmiała się Hinata.
 - Ciekawe jak będą wyglądać – powiedział z zaciekawieniem Gaara.
 - Raczej tak jak my, ale zapewne póki co będą miały po jednym ogonie lub trzech. Tego jeszcze nie wiem. No to jak nazwiecie maleństwa? – Spytali Naruto i Hinata z ciekawością.
 - Hmmm... Dziewczynki będą miały na imię Nana (znaczy jabłko, siedem)
i Aoi (niebieski), a chłopcy Hagaraka (znaczy wesoły, pogodny) i Ryuu ( smok).
- Ślicznie – Stwierdził Naruto z Hinatą.

* * *

MIESIĄC PÓŹNIEJ

- Naruto-kun, Hinata-san! Dziękujemy wam za wsparcie, wasza misja dobiegła końca – Stwierdził Kazekage.
- Tak. Gaara, jak coś to możesz zawsze na nas liczyć.
- Świetnie, no dobra, no to pa, chcecie eskortę do Konohy?
- Spokojnie Gaara-san, może i jestem w ciąży, ale spokojne mogę walczyć! – Stwierdziła przekonująco Hinata, więc pożegnali się i wrócili do Konohy po trzech dniach.

 * * *

         Przy bramie był dość spory ruch, a strażnicy pilnowali wejścia, gdy nagle podczas sprawdzania listy przybyłych, usłyszeli głos:
- OGŁASZAM, ŻE JA NARUTO UZUMAKI I HINATA HYUGA, WRÓCILIŚMY
I ZAPRASZAMY WSZYSTKICH NA NASZ ŚLUB, KTÓRY ODBĘDZIE SIĘ W NASTĘPNA NIEDZIELĘ! – Wykrzyczał na całą wioskę Naruto przekraczając próg wioski, co wszyscy doskonale usłyszeli, a Hinata wyszła zza Naruto wijąc swoimi ogonami, trochę nerwowo. Strażnicy, aż wyskoczyli z budki:
- To wy? Naruto i Hinata? – Spytali ucieszeni strażnicy.
- Hai – Odpowiedzieli. Cały dzień minął na powitaniach i prezentacji nowego wyglądu zaręczonych.

 * * *


         O północy nastały ciężkie chmury, zbliżała się do wioski kobieta o srebrnych włosach i czerwonych oczach. Nadchodziło zło pod postacią pięknych srebrnych motyli, które szły w ludzkiej postaci. Oto nadeszła pora wiedźmy.

*******************************************************
Nie wiem czemu, ale mimo iż sama to napisałam to nie przepadam za tym rozdziałem :/ jest ciężki i edytowanie go to była dla mnie męczarnia, ale na szczęście udało się tylko, że nie do końca tak jak ja chcę ;/ No cóż mam nadzieję, że post was nie znużył. Następny rozdział jest dobry, jeśli dobrze pamiętam XD 
Dla informacji w moim zeszycie mam ... 26 rozdział piszę obecnie ^^ Na komputerze mam dopiero 16 rozdziałów. Wskazujcie błędy, piszcie jak byście to jeszcze lepiej napisali. Ogólnie poproszę o opinie z całego serca, tylko bez przekleństw!! :D Krytykę twardo przyjmę i chętnie wskazówki. Cytujcie fragmenty, poprawiajcie :) Jestem otwarta na każdą opinie ^^
Miłego dnia i mam nadzieję, że lektura nie była aż tak straszna :)